Wielunianie uczcili 77. rocznicę likwidacji wieluńskiego getta (zdjęcia)

   77 lat temu 22 sierpnia Niemcy zlikwidowali wieluńskie getto i getta ościenne. Ponad 10 tys. Żydów zgromadzili w kościele i klasztorze poaugustiańskim, gdzie dzisiaj znajduje się fara. Wielu zamordowali na miejscu, większość wywieźli do getta w Łodzi i do obozu Kulmhof w Chełmnie nad Nerem, gdzie zostali zamordowani. O tragedii tej pamięta młodzież i ich opiekunka Agnieszka Mysakowska z grupy „Szlakiem wieluńskich Żydów”, która wraz z Urzędem Miasta zorganizowała skromną uroczystość upamiętniającą dawnych mieszkańców miasta.
    - Stajemy dziś do apelu pamięci w miejscu, gdzie przed wojną stała wieluńska synagoga. Jesteśmy tutaj, aby w 77. rocznicę zbrodni, jaką było zlikwidowanie getta, przywołać pamięć tych, którzy przez kilka wieków tworzyli historię naszego miasta - mówiła do zgromadzonych Agnieszka Mysakowska- Jesteśmy w miejscu dla nich szczególnym. Tutaj wznosili swoje podziękowania do Boga, tutaj wypraszali o łaski. I tutaj jesteśmy i my, by wspominać, jesteśmy po to, by pamiętać, bo pamięć jest najważniejsza. Tak jak my uszanujemy to, co było wcześniej w historii, tak kiedyś nas ktoś będzie szanował.

ks. Szymon Czembor:
    - Jest to uroczystość, która upamiętnia to, że miasto Wieluń, jak zresztą wiele miast w Polsce centralnej, przed II wojną światową było miastem wielokulturowym. W Wieluniu mieszkali katolicy, Żydzi, ewangelicy. Mieszkali i funkcjonowali obok siebie, bardzo często ze sobą współpracowali, chociażby w Radzie Szpitalnej. Zasiadali obok siebie ksiądz katolicki, proboszcz ewangelicki i rabin i w różnych innych organizacjach było tak samo. Zaczęło się od 1 września 1939 roku, gdzie zbombardowano również wszystkie świątynie wieluńskie.

    - Wieluń, jak wiemy, przed wojną był miastem, w którym społeczność żydowska stanowiła 30% mieszkańców miasta. To byli obywatele polscy, którzy mieli narodowość żydowską. Nie możemy tej historii z naszego miasta wymazać, gdyż byli to bardzo zacni obywatele. To była wielka tragedia. Pierwszego dnia wojny pod bombami ginęli zarówno Polacy, jak i Żydzi. Getto, o czym bardzo mało mieszkańców wie, było w Wieluniu, zginęło w nim bardzo wiele ludzi, wielu zostało wysłanych do obozów zagłady. Musimy o tej historii pamiętać, mimo że jest ona bardzo bolesna - mówił burmistrz Wielunia, Paweł Okrasa.

   Niewielu wieluńskich Żydów ocalało z pożogi wojennej. Jednym z nich był Berl Wisznia, dziadek Dorit Natan, która przyleciała z Izraela, aby wraz ze swoją mamą uczestniczyć w tych uroczystościach:
    - Mój dziadek przeżył. Nie udało się to jego rodzinie, wszyscy zginęli, a on w Izraelu, kiedy w końcu udało mu się tam dotrzeć, zaczął nowe życie i założył rodzinę. Mój dziadek nigdy do Wielunia nie wrócił, ale zawsze myślał o Wieluniu. Każdego roku przy pomniku poświęconym pomordowanym Żydom z Wielunia odbywa się ceremonia, gdzie wszyscy ich potomkowie zbierają się i razem czczą pamięć tych, którzy tutaj zginęli. Kiedy byłam mała, dziadek zabierał mnie na te ceremonie i trzymał mnie za rękę, a ja nie rozumiałam, dlaczego są takie ważne. Dzisiaj zabieram tam trójkę swoich dzieci, aby one także zrozumiały swoje pochodzenie - mówiła podczas uroczystości Dorit Natan.

    - Bardzo szanuje i podziwiam to, co robi pani Agnieszka Mysakowska - mówi Marzena Hettich-Uryszek, wieluńska malarka i rzeźbiarka, na stałe mieszkająca w Niemczech, autorka pomnika upamiętniającego pierwsze ofiary II wojny światowej w Wieluniu. - Uczestnicząc w tej uroczystości, chciałam zaznaczyć i pokazać mój szacunek dla jej pracy, do tego, jak uczy nas tolerancji. Nie zapominajmy, że przed wojną w Wieluniu mieszkało kilka narodowości i wszyscy mieszkali razem, pracowali, żyli w zgodzie. Powinniśmy wszyscy żyć w zgodzie bez względu na to, kto jakie ma korzenie. Wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi.

    - Działam w tym samym kierunku, co Agnieszka Mysakowska, przestrzegając, do czego prowadzi mowa nienawiści, bo od tego się zaczyna. Reprezentujemy tutaj Miasto Pokoju i Pojednania, miasto, które kiedyś było wielokulturowym miastem i rozwijało się. Totalitarne idee nam to miasto zrujnowały. Po napaści niemieckiego faszyzmu zostały nam ruiny. Wcześniej, będąc wielokulturowym miastem, żyjącym w pokoju, wszyscy razem stawali do pracy, rozwijając to miasto. Mowa nienawiści prowadzi do ruiny. Nie uczmy się jej, uczmy się pokoju i pojednania - dodaje Piotr Walaszczyk.

    - To jest wielka rzecz dla nas, bo my nie jesteśmy sami w stanie wszystkich uhonorować. Kiedyś w Polsce żyło ponad 3 mln Żydów, teraz jest nas garstka i nie jesteśmy w stanie zapanować nad wszystkimi miejscami pamięci. Nie dotarliśmy nawet do wszystkich miejsc i bez pomocy lokalnych mieszkańców, tak jak tutaj w Wieluniu, nie jesteśmy w stanie tego upamiętnić - podsumowuje rabin Gminy Żydowskiej w Łodzi, Dawid Szychowski.


   Uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty przy pomniku przy ul. Sienkiewicza, gdzie kiedyś była synagoga, po czym udali się na wieluński kirkut, gdzie zapalili znicze i wzięli udział w modlitwie za pomordowanych Polaków i Żydów z Wielunia. Przewodniczył im rabin Gminy Żydowskiej w Łodzi, Dawid Szychowski, oraz ksiądz Szymon Czembor.


Fot. poniżej: arch. prywatne
REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA